Potwornie świetne kino - recenzja filmu "Godzilla Minus One"

To było niesamowite przeżycie, nigdy nie pomyślałbym, że film o Godzilli zostawi mnie ze łzami w oczach. I to nie tylko przez samą Godzillę.

"Godzilla Minus One" to przede wszystkim opowieść o miłości, rodzinie i potrzebie życia. To także film o potworności wojny i jej skutkach. Japończycy przy okazji rozliczają się trochę ze swoją przeszłością, szczególnie z ich zachowaniami podczas II Wojny Światowej, oraz krytykują romantyzowanie honorowej śmierci, która w historii tego kraju jest mocno zakorzeniona.

Miłość w filmie wybija się tutaj na pierwszy plan i to nie tylko za sprawą naszych głównych bohaterów. Ta oczywiście jest i emocjonalnie działa super, ale to miłość twórców do Godzilli jest tu najbardziej widoczna. Jest to film od fanów dla fanów i nie tylko, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie. Reżyser Takashi Yamazaki przedstawia Godzille w sposób wyjątkowy, wręcz monumentalny. Każde jej pojawienie jest synonimem celebracji KINA, podczas którego trudno jest oderwać wzrok od ekranu. Godzilli nie ma w tym filmie dużo, ale wszystkie sceny z nią wywołują u widza ogromne napięcie i przerażenie. 

"Godzilla Minus One" to wreszcie monster movie, w którym wątek ludzki działa znakomicie na poziomie emocjonalnym. Można zaangażować się w relacje tych bohaterów od pierwszych do ostatnich scen. Jest to może trochę ckliwe momentami i popadające w banały, ale twórcy raczej nie ukrywają tego faktu i się tego nie wstydzą. Widać również, że finał jest bardzo cukierkowy i pompatyczny, ale mnie potrafiło to wzruszyć. Film ten przede wszystkim nie popełnia błędu amerykańskich dzieł z Godzillą w tytule, bo to przede wszystkim film o ludziach i ich emocjach. Sama Godzilla jest jedynie narzędziem do ich podbicia. Nie tak, jak w amerykańskich odpowiednikach, u których to Godzilla jest na pierwszym planie, a wątki ludzi dopchane na siłę byle były.

Jestem również w szoku jak "Godzilla Minus One" zawstydza hollywoodzkie blockbustery stroną audiowizualną. Oczywiście widać , że to nie jest produkcja za 200 milionów, ale wszystkie braki w budżecie zostały fantastycznie zakryte kreatywnością twórców. Praca kamery, montaż, scenografia, to wszystko sprawia, że film mimo tych 15 milionów budżetu wygląda znakomicie. Jedynie niekiedy efekty specjalne nie są najlepszej jakości, ale nie wpływa to prawie w ogóle na ogólny odbiór filmu. Muzyka za to fenomenalnie podbudowuje klimat filmu oraz napięcie towarzyszące niektórym scenom. 

Jak widać ogromny budżet to nie wszystko, a ważniejsze od niego są umiejętności, pomysłowość i przede wszystkim pasja oraz miłość do kina lub danej marki. To wszystko właśnie cechuje "Godzille Minus One". To kino wybitne, dla każdego, które wzrusza, wciąga, przeraża oraz zachwyca 

Prześlij komentarz

0 Komentarze